-Kochanie, może przygotujesz dziś romantyczną kolację? - tak jakbym nie wiedziała, że te zdanie to zapowiedź katastrofy.
Wczorajszy wieczór/noc spędziłam z M. w kuchni. Najpierw pojechaliśmy po składniki do samego centrum miasta, co już samo w sobie było dla mnie pewnym absurdem, ale co tam - nie ja płacę za paliwo. Mleczko kokosowe, mąka ryżowa, kasza jaglana itp. O rzeczywistym istnieniu połowy tych składników dowiedziałam się wczoraj. Jestem niepraktykującym fanem zdrowego jedzenia. Skoro jednak miałam brać udział w gotowaniu, a bardzo dobrze znam swoje możliwości kulinarne, potrzebowałam jeszcze butelki wina.
Placki jaglane - uwaga, BEZGLUTENOWE ! Nic prostszego, gotujesz kaszę,wszystkie składniki blendujesz ze sobą, gotową masę wrzucasz na patelnie i placek robi się sam. Powtórzę jeszcze raz, nic prostszego! Gotujemy. (wino - smak.. pozostawia sobie wiele do życzenia).
-Czy mam w domu blender? - skąd mam wiedzieć czy M. ma w domu blender? Nie miał, użyliśmy miksera, którego używanie było dla M. obce, dla mnie trochę mniej. Część masy, jakimś cudem, znalazła się na kuchennej podłodze (strasznie klei się do skarpetek), pewnie z powodu braku praktyki w miksowaniu. (wino)
Po wymieszaniu wszystkiego smażyliśmy/piekliśmy (kulinarne nazewnictwo jest mi raczej nieznane) po jednym małym placku na małej patelni. (wino). Placki formowane były za pomocą moich dłoni. Niestety troszkę się rozwalały. Jedyne dwie godzinki w kuchni i powstają cuda - placki jaglane gotowe. uwaga, BEZGLUTENOWE!
"-dlaczego sama pijesz wino? nie wydaje Ci się to dziwne?
-sugerujesz, że jestem alkoholiczką?
-<trudny do zinterpretowania chichot>
-po prostu lubię wino. bardziej niż inne napoje."
Do teraz żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia syfu jaki powstał w czasie gotowania/smażenia/pieczenia. Kolacja bez świec w brudnej kuchni - szczyt romantyzmu w naszym związku.
Co do wina, powszechnie wiadomo, że z czasem staje się lepsze. Od wczoraj wiem, że smakuje lepiej również z każdym kolejnym kieliszkiem.
Placki w smaku były całkiem okay. Może gdyby nie ich wygląd, przypalenie mnie przez M. wieczkiem z patelni i fakt, że zanim skończyliśmy kuchenną przygodę znikła już połowa wina, to smakowałyby mi bardziej.

Bezglutenowe- to dodatkowy plus ;-)
OdpowiedzUsuń